Zamknij

Powroty

podróże – fotografia – inspiracja

Miasto szczęśliwe: Kopenhaga. Skąd ten zachwyt duńską stolicą?

Jak żadna z dotychczas odwiedzonych przeze mnie stolic Kopenhaga nie męczy. Nie przytłacza. Nieustępliwie znajduje miejsce w wielu rankingach jako jedne z najlepszych miast do życia. Człowiek czuje się tutaj po prostu dobrze. Czyżby to w tajemniczy sposób materializował się na jej ulicach na potęgę dziś używany zwrot hygge? Być może. Dla mnie jednak Kopenhaga to miasto, które wyrwano spod panowania samochodów i na powrót oddano ludziom.

***

Zelandzka królowa miast tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej miała podzielić los metropolii Ameryki i Europy, w których to z zapałem zaczęto wdrażać założenia dojrzałego modernizmu. Kopenhaga rozlewała się poza granice historycznego centrum coraz dalej, a liczba samochodów była na tyle duża, że wymknęła się spod kontroli stróżów prawa. Opamiętanie przyszło wraz z rokiem 1962, kiedy to zamiast zbudowania autostrady postanowiono przeprowadzić przewrotny eksperyment polegający na wyłączeniu z ruchu ciągu ulic w centrum znanym jako Strøget.

Sprawcą całego zamieszania był w dużej mierze guru planowania przestrzennego Jan Gehl. Spędziwszy rok na stypendium we Włoszech, świeżo upieczony absolwent architektury na kopenhaskiej ASP postanowił wdrożyć wyniki swoich obserwacji w rodzimym mieście. A te były jednoznaczne: przykład Piazzy del Campo pokazywał, że planowanie przestrzenne pozytywnie oddziałuje na postawy przechodniów chcących gromadzić się, włóczyć bez celu i przystawać na espresso pomiędzy ulicami.

Hygge po duńsku. Najszcześliwsi ludzie w Kopenhadze

Doszedł on bowiem do jakże prostego, ale jak na te czasy rewolucyjnego spostrzeżenia: najbardziej w miastach lubimy obserwowanie życia innych ludzi. Ulica to naturalny teatr życia codziennego, w którym nadrabiamy deficyt nieznajomych. Przez całe wieki nasi przodkowie byli zmuszeni do spotykania obcych, wymiany myśli, towarów i spojrzeń. Bywa więc, że w czasach, kiedy wszystkie nasze życiowe potrzeby jesteśmy w stanie zaspokoić bez opuszczania domu, spotkania z innymi obcymi stają się palącą potrzebą możliwą do zrealizowania w toku miejskiej interakcji.

Co zobaczyć w Kopenhadze? Hygge na własne oczy

Oburzeniom Duńczyków nie było jednak końca. Jak sami przyznawali, nie są Włochami pragnącymi popijać kawę pod chmurką na mrozie. Handlarze grzmieli, że wraz z zamknięciem ruchu samochodowego zostaną zmuszeni do zamknięcia swoich działalności. Nic jednak takiego się nie stało. W ślad za Strøget zamknięto wiele innych ulic, pozostawiając je do użytku rowerzystom i pieszym, a Gehl do dziś dokumentuje na fotografiach mieszkańców Kopenhagi otulonych w grube koce, którzy w środku mrocznej, skandynawskiej zimy przesiadują przed lokalami nad rozgrzewającym napojem.

Przebudowa infrastruktury miejskiej sprawiła, że miasto na powrót oddano ludziom i zaczęto faworyzować tych, którzy zajmują najmniej przestrzeni. 63% duńskich polityków dojeżdża do pracy rowerem, który stał się naturalnym atrybutem niemal każdego obywatela nie rezygnującego z podróżowania tym środkiem transportu nawet w trakcie śnieżno-deszczowej zimy. To właśnie ścieżki rowerowe odśnieża się w pierwszej kolejności. Wybór roweru nie jest jednak podyktowany nadzwyczajnymi cechami Duńczyków, zdolnych do poświęcenia się w imię czystego środowiska czy altruizmu. To zaś najwygodniejszy i najtańszy sposób na przemieszczanie się po Kopenhadze.

Korki 2.0.

Jazda po mieście jest nad wyraz bezpieczna. Za sprawą Krammera Mikelsena ścieżki rowerowe fizycznie oddzielono od jezdni, a światła dla rowerzystów zaprogramowano tak, by dawały im czterosekundową przewagę nad samochodami. Do 2025r. Kopenhaga chce zdetronizować Amsterdam i ogłosić się królową wśród najlepszych miast dla cyklistów. Już teraz posiada ona ścieżki o łącznej długości 320km. Drogi dla rowerów mają być na tyle szerokie, by uczynić jazdę jeszcze przyjemniejszą i umożliwić dwóm osobom swobodną konwersację. Ilość rowerów jest tak duża, że pojawiają się trudności z ich zaparkowaniem. Należy pamiętać, że nielegalne jest mocowanie ich do drzew, znaków itp. Należy zatem szukać specjalnie do tego przeznaczonych stojaków.

Jakże życzę nam, aby takie widoki pojawiły się w Polsce. Aby po Krakowie czy każdym innym polskim mieście można było jeździć bez lęku. Doświadczenie i rozwiązania zaproponowane przez Jana Gehla sprawdziły się nie tylko na kopenhaskich ulicach, ale także w największych aglomeracjach świata. Co jednak usłyszał światowej sławy urbanista od naszych rodaków na przeprowadzonym przez siebie wykładzie w Poznaniu? Że “to wszystko pięknie i ładnie wygląda w teorii, ale nie oszukujmy się, on tu przyjechał samochodem i wszyscy pozostali również.”

Co zobaczyć w Kopenhadze? Hygge na własne oczy

Kopenhaga to miasto, które prawdopodobnie nigdy nie pojawiłoby się na mojej bucket list, gdyby nie książka, do której tytułu odwołuję się w tytule wpisu. Powstał on na podstawie publikacji Charles’a Montgomery’ego „Miasto szczęśliwe. Jak zmienić nasze życie zmieniając nasze miasta” poświęconej nie tylko Kopenhadze, ale również wielu innym miastom świata wraz z ich studium przypadku. Polecam uwadze każdemu zainteresowanemu ulepszaniem przestrzeni wokół siebie. Wizyta w Kopenhadze po lekturze nieunikniona! Zresztą nie tylko ze względu na zachwycającą infrastrukturę rowerową warto odwiedzić duńską stolicę.

Co zobaczyć w Kopenhadze? Wycieczka do Kopenhagi


KOPENHAGA – INFORMACJE PRAKTYCZNE

  • Zwiedzanie Kopenhagi. Co warto zobaczyć?

    Kopenhaga jak mało które z odwiedzonych przeze mnie miast udanie połączyła tradycję i nowoczesność. Modernistyczne, momentami futurystyczne kształty nie gryzą się z zabytkową XVII-wieczną architekturą. Ciekawą listę wielokrotnie wyróżnianych obiektów znajdziecie tutaj. Nawet zwykły spacer gwarantuje jednak szereg atrakcji w wykonaniu artystów z całego świata. Podczas naszej wizyty trafiliśmy akurat na instalację Ai Weiwei.

    Ai Weiwei -sztuka w Kopenhadze, atrakcje Kopenhagi

    Koniecznie przejdźcie się po Nowym Porcie (Nyhavn), przy którym mieszkał Hans Christian Andersen. Nawiązań do jego twórczości znajdziecie tu zresztą bardzo dużo, choćby “Małą Syrenkę” – jeden z najbardziej charakterystycznych symboli miasta. Wejdźcie na wieżę kościoła Zbawiciela i Rundetaarn (unikat!), odwiedźcie wolne miasto – hippisowską Christnianię. Zajrzyjcie do kopenhaskiego parlamentu (konieczna wcześniejsza rezerwacja!), no i przejdźcie się po wspomnianej już, jednej z najdłuższych ulic handlowych w Europie – pozbawioną samochodów Strøget.

    Atrakcje Kopenhagi nie kończą się na naszej krótkiej liście, ale i tak zobaczenie powyższych miejsc w połączeniu z przerwami na degustację potraw i trunków zajmie Wam dwa dni. W takim mieście nie wypada się spieszyć. Choć warto przygotować grubszy portfel, bo korzystanie z uroków Kopenhagi swoje kosztuje.

Kopenhaga - najlepsze atrakcje Kopenhagi

  • Loty z Polski do Kopenhagi

    Do Kopenhagi dolecicie bezpośrednio z Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Poznania i Gdańska liniami SAS, LOT oraz Norwegian. Regularna cena połączeń nie jest zbyt atrakcyjna, ale zdarzają się promocje i da się kupić takie bilety za około 300zł w obie strony (my lecieliśmy za 250zł z Krakowa). Lotnisko znajduje się kilkanaście kilometrów od centrum miasta. Alternatywą są połączenia tanimi liniami lotniczymi Wizzair i Ryanair do Malmo, skąd w około godzinę dostaniecie się do Kopenhagi. Przejazd autobusem lub pociągiem na trasie lotnisko Malmo-Kopenhaga kosztuje nieco ponad 100 duńskich koron.

  • Gdzie nocować i zjeść?

    Kopenhaga to drogie miasto. O rezerwację noclegu warto zadbać wcześniej. My z powodu późno dokonanej rezerwacji wybraliśmy ten hostel, którego raczej nie polecamy. Dużo ciekawych ofert jest na airbnb, noclegi rozpoczynają się od około 200zł za pokój. Jeśli nie macie konta na tym portalu, to możecie założyć je z naszego linku partnerskiego. Dostaniecie 100zł zniżki na pierwszą rezerwację 🙂

    Będąc w Kopenhadze koniecznie spróbujcie smørrebrød – rewelacyjnych kanapek podawanych na przeróżny sposób. Porcje są spore, ciemny chleb na którym układa się np. krewetki, śledzia czy tatara jest niemalże niewidoczny. Duży wybór świetnego tutejszego street foodu znajdziecie w tej hali. Jeśli jesteście mięsożercami, to pewnie skusicie się na hot-dogi, które w Kopenhadze są niemal na każdym kroku. Jak wszystko w tym mieście nie są one tanie. Za jedną niewielką porcję zapłacicie około 25zł.

Spodobał Ci się tekst i zdjęcia? Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zamknij